Nowa hala przy ZSS: Inwestycja w sport czy „czarny termos”, za który wszyscy słono zapłacimy?
Cześć wszystkim,
Obserwuję budowę nowej hali sportowej przy Zespole Szkół Sportowych (ul. Mikołaja 3) i jako osoba, która od blisko 30 lat amatorsko biega za piłką po różnych nawierzchniach i obiektach, mam poważne obawy co do kierunku, w którym idzie ta realizacja. Chciałbym poddać pod dyskusję kilka faktów technicznych, które w mojej ocenie kłócą się z ideą nowoczesnego i oszczędnego miasta.
1. Fizyka vs Estetyka: Dlaczego hala jest czarna? Z punktu widzenia fizyki, pomalowanie blaszanej hali na czarno (lub bardzo ciemny antracyt) to proszenie się o kłopoty. Ciemne powierzchnie absorbują do 90% promieniowania słonecznego. Latem taka elewacja może nagrzewać się nawet do 80°C.
-
Efekt: Mamy do czynienia z „wyspą ciepła”. Nawet przy najlepszej izolacji, energia ta musi gdzieś ujść. Jeśli nie chcemy, by zawodnicy „gotowali się” w środku, system wentylacji i chłodzenia będzie musiał pracować na skrajnych obrotach.
2. „Chiński termos” bez okien Budynek jest całkowicie pozbawiony okien. Rozumiem argumenty o unikaniu olśnienia słońcem podczas gry, ale brak świetlików czy przeszkleń to pułapka finansowa (koszty operacyjne - OPEX).
-
Oświetlenie: Brak dostępu do światła dziennego oznacza konieczność używania sztucznego oświetlenia przez 100% czasu użytkowania hali. Od rana do wieczora, 365 dni w roku.
-
Wentylacja: W hali z blachy, bez naturalnego „cugu” i możliwości przewietrzenia, polegamy wyłącznie na mechanice. Przy 60 osobach na parkiecie, zapotrzebowanie na tlen jest ogromne.
3. Pułapka „taniego procesu” Moim zdaniem wpadamy tutaj w klasyczny „biedamental” inwestycyjny: wybudować tanio i szybko (proces), nie patrząc na to, ile będzie kosztowało utrzymanie i jaki będzie komfort użytkowania (rezultat).
-
Co z tego, że na dachu pojawi się fotowoltaika, skoro jej produkcja prawdopodobnie w całości pójdzie na walkę z przegrzewaniem się czarnego budynku i oświetlanie hali w słoneczne południe? To nie jest oszczędność, to łatanie dziur konstrukcyjnych.
Moje pytanie do Was i do osób decyzyjnych: Czy naprawdę stać nas na obiekt, który generuje tak wysokie koszty stałe już na etapie projektu? Jako sportowiec-amator wiem, że w dusznej, ciemnej hali gra się po prostu źle. Jako mieszkaniec martwię się, że za kilka lat będziemy dopłacać ogromne kwoty do utrzymania tego „termosu”, bo nikt nie pomyślał o podstawach energooszczędności.
Zapraszam do dyskusji – szczególnie osoby, które znają się na budownictwie kubaturowym i kosztach energii. Może się mylę i ktoś mnie wyprowadzi z błędu?
Aby nie opierać się tylko na moich domysłach jako praktyka, wysłałem już zapytania do Urzędu Miasta o konkretne dane dotyczące kosztów oświetlenia i nagrzewania się tego "czarnego termosu". Jak tylko dostanę odpowiedź, podzielę się z Wami twardymi liczbami.