Forum

Bajtel, Półślązak i...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Bajtel, Półślązak i Senior cz4

1 Wpisy
1 Użytkownicy
0 Reactions
17 Widoki
3ab9a3905d49aff123fc0e1f23edf033b745f6521dc7b3e513fc44ac30274b08?s=80&d=robohash&r=g
(@zbigniewkedzierski)
Rzeźnik Pstrągów
Połączone: 2 miesiące temu
Wpisy: 16
Rozpoczynający temat  

4. Przedszkole w Warszawie.

Następne moje przeżycie związane jest z Warszawą. Były to lata 50-te i ja miałem być przez ojca odprowadzony do przedszkola. Tata uznał, że jestem na tyle samodzielny, że do przedszkola dojdę sam z kluczem na sznurku na szyi. I miał rację, dotarłem. Dzisiaj jak przez mgłę słyszę awanturę jaką mama zrobiła tacie za to zaufanie do mnie i mojej dorosłości. Znów poczułem jak bardzo mnie kochała.

Z przedszkola mam same nieprzyjemne wspomnienia. Każdy może się zapytać, jak to jest możliwe, by taki maluch 4 czy 5-letni coś może pamiętać. A jednak, jeśli są to przeżycia traumatyczne, to widać może. Po obiadku obowiązkowo było leżakowanie. Okres powojenny, kto by się tam przejmował faktem, czy leżaki są bezpieczne dla maluchów. Ważne, że były i tyle. A leżaki były drewniane, takie składane. Maluchów dużo, każdy ma swój leżak i musi go rozłożyć. No to biorę swój, rozkładam, a paluszki weszły między elementy drewniane szkieletu. Nagle czuję ból. Zaczynam płakać a pani przedszkolanka mówi mi, że paluszki mam całe i że nie wypada mi płakać. Zaciskam zęby, popłakuję, bo boli. Kładę się na leżak, który już bezpiecznie mi pani rozłożyła i popłakuję. Od tego dnia kategorycznie odmówiłem leżakowania. Już wolałem leżeć na podłodze.

W pewien pochmurny dzień, pod przedszkole podjechał autobus, wsadzili nas do tego autobusu i wywieźli gdzieś. Przyjechaliśmy i ustawiono nas w kolejce do dentysty. Maszynka do borowania równo warczy, co chwilę słychać płacz pacjenta, czyli kolegi lub koleżanki, którzy do gabinetu zostali wprowadzeni przez opiekunkę. Przyszła kolej na mnie. Wszedłem i od progu zaczynam płakać. Bezdyskusyjnie sadzają mnie na fotel. Każą mi otworzyć buzię, grzecznie otwieram płacząc. Maszyna do borowania rusza, strasznie boli. Gdzie są moi rodzice? Nie wiem jak to długo trwało, ale nagle z fotela dentystycznego zostałem zdjęty i zaprowadzony do innych dzieci już też po wizycie u dentysty. Podwieczorek i zajęcia, ja ciągle wystraszony, inni też. Gdzie mama i tata? Przychodzi wieczór, kładą nas do łóżek a rodziców nie ma. Za oknem ciemno, nie mogę spać. Za oknem wiatr i strasząca mnie ruszająca się gałązka z liśćmi. Boję się i jest mi strasznie smutno. Kiedy wrócę do domu? Na tym urywa się moje wspomnienie. Znów jestem z rodzicami i starszą siostrą. Czy będę już bezpieczny? Bardzo długo trwało nim udało mi się przełamać barierę strachu przed dentystą. Dzisiaj próbuję zrozumieć, że sprzęt był niedoskonały, że po wojnie jakoś nikt nie przejmował się tym, że dziecku można ofiarować potężną traumę i że teraz jest inaczej. Jest inaczej, ale uraz potężny pozostał. Potem, już jako dorosły zaprowadziłem syna nastoletniego do chirurga dentystycznego w Gliwicach. Razem z nim wszedłem do gabinetu, on spokojnie siada, ja stoję obok i nagle czuję jak tracę kontakt nad swoim ciałem, przed oczami ciemność, nogi jak z waty. Ostatkiem woli udaje mi się nie upaść. W ten sposób wróciła moja trauma. Nikomu tego nie życzę.

W Warszawie wiem, że podano mi penicylinę, bo byłem bardzo chory, ale na co to nie wiem a penicylina była nowym super lekiem na wszystko, choć teraz wiadomo, że tak nie jest. Pamiętam, że w bardzo krótkim czasie zacząłem czuć się lepiej i mama była bardzo, bardzo szczęśliwa, może dlatego tą penicylinę zapamiętałem.

https://www.facebook.com/reel/5159538390938498

Załącznik usunięty


   
Cytat
Udostępnij:
Przewijanie do góry