https://studio.youtube.com/video/0kb3BxBINf0/edit
Ja w starej fotografii, czyli szczyt zarozumiałości. Gdy już moi rodzice i teściowie opuścili ziemski padół, by zacząć żyć ponoć lepiej, ja sięgnąłem do ich archiwalnych fotografii. Dziwiłem się, czemu starzyki zbierają skrzętnie stare fotografie, przecież życie płynie szybko do przodu i zbieranie staroci nie ma sensu. W naszej teraźniejszości widać przy każdej okazji, że uczestnicy hurtem zapisują chwile będące tu i teraz, bo potem pokażę innym jak było fajnie pod warunkiem, że znajdzie się ktoś chętny do oglądania ich przeżyć. Ja też zapisuję pozornie piękne chwile, które zaistniały z moim udziałem. Nie próbuję w towarzystwie chwalić się przeżytym szczęściem, ale wrzucam do sieci licząc, że znajdzie się ktoś, kto będzie chciał mi zazdrościć oglądając moje rejestracje. Już wiem, że chcących oglądać moje dzieła w postaci zdjęć i filmów jest raczej garstka, to tłumaczę swoje zamieszczania jako podnoszenie swoich kwalifikacji w zakresie publikacji internetowych, że podnoszę swoje umiejętności i rozwijam się. Takie nastawienie do świata daje mi poczucie dbałości o siebie i swoje kondycje a tym samym daje mi poczucie zadowolenia. W trakcie mojego wywodu prezentuję starą fotografię na której jestem ja i osoby towarzyszące mi w momencie robienia zdjęcia. Często jest to Jadzia, moja żona, bo jest moją towarzyszką w mojej drodze życiowej. Na innych zdjęciach widać także tych, co w danym momencie razem ze mną tworzyli coś dla innych i dla siebie licząc na fakt, że w przyszłości działania te będą pozytywnie oceniane. To tyle o mnie w fotografii i w słowach co pod wpływem przeżytych doświadczeń zostały poskładane.