Parkingi czy zieleń? Siemianowice nie są z gumy

Parkingi w Siemianowicach a zieleń, retencja i przestrzeń między blokami

Parkingi w Siemianowicach są realnym problemem, szczególnie na starszych osiedlach, gdzie liczba samochodów znacznie wzrosła w porównaniu z czasami, gdy projektowano tamtejszą zabudowę. Brak miejsc postojowych nie oznacza jednak, że każde wolne 500 czy 1000 metrów kwadratowych pomiędzy blokami powinno automatycznie zostać przeznaczone pod kolejną kostkę, asfalt i samochody.

Miasto nie jest z gumy.

Jeżeli dany teren stanie się parkingiem, nie będzie już jednocześnie trawnikiem, miejscem pod drzewa, ogrodem deszczowym, przestrzenią rekreacyjną ani powierzchnią pomagającą zatrzymywać wodę.

Dlatego prawdziwe pytanie nie brzmi:

parking czy brak parkingu?

Pytanie brzmi:

jak rozwiązać problem parkowania, nie produkując przy okazji kolejnych problemów z retencją, przegrzewaniem miasta i utratą terenów zielonych?

Parkingi w Siemianowicach są potrzebne. Ale przestrzeń jest ograniczona

Nie ma sensu udawać, że problem samochodów można rozwiązać poprzez stwierdzenie, że mieszkańcy powinni po prostu przestać nimi jeździć.

Samochody istnieją i dla wielu osób pozostają podstawowym środkiem codziennego transportu.

Na wielu osiedlach liczba miejsc postojowych nie odpowiada obecnej liczbie pojazdów. Szczególnie dobrze widać to w starszych częściach miasta, projektowanych w czasach znacznie niższego poziomu motoryzacji.

Samochody stoją przy ulicach, pomiędzy blokami i w przestrzeniach, które nigdy nie były projektowane z myślą o dzisiejszej liczbie pojazdów.

Mieszkańcy oczekują rozwiązania tego problemu i trudno mieć im to za złe.

Problem pojawia się wtedy, kiedy jedyną odpowiedzią staje się:

„zróbmy jeszcze kilka miejsc parkingowych”.

Tu dziesięć.

Tam dwadzieścia.

Jeszcze kawałek terenu pod następnym blokiem.

Każda taka inwestycja rozpatrywana osobno może wyglądać racjonalnie.

Dopiero suma wielu podobnych decyzji pokazuje, że parkingi w Siemianowicach konkurują o przestrzeń z innymi funkcjami miasta.

Pięć projektów parkingowych w Budżecie Obywatelskim 2027

Skalę zapotrzebowania dobrze pokazuje tegoroczny Budżet Obywatelski.

Do głosowania w BO 2027 dopuszczono 13 projektów.

Parkingi w Siemianowicach notorycznie trafiają do Budżetu Obywatelskiego

Aż pięć z nich zawiera wprost budowę, rozbudowę albo poprawę infrastruktury parkingowej:

  • wymianę nawierzchni drogi przy ul. Reymonta 2-56 wraz z budową nowych miejsc parkingowych,
  • budowę parkingu przy ul. Kapicy na Osiedlu Młodych,
  • poprawę sytuacji parkingowej na os. Tuwima i ul. Okrężnej,
  • projekt obejmujący m.in. miasteczko ruchu drogowego, modernizację placu zabaw i parking,
  • modernizację i rozbudowę parkingów na Osiedlu Robotniczym przy ul. Andersa.

To nie jest argument przeciwko autorom tych projektów.

Nie oznacza również automatycznie, że każdy z nich wiąże się z likwidacją terenów zielonych.

Pokazuje natomiast coś ważnego:

problem miejsc parkingowych jest na tyle duży, że mieszkańcy próbują rozwiązywać podstawowe potrzeby komunikacyjne również za pomocą Budżetu Obywatelskiego.

I właśnie tutaj zaczyna się pytanie o szerszą politykę miasta.

Czy każde wolne miejsce powinno stać się parkingiem?

Parking potrzebuje przestrzeni.

Jeżeli 500 albo 1000 metrów kwadratowych zostanie przeznaczone pod miejsca postojowe i drogi manewrowe, tej samej powierzchni nie wykorzystamy już jednocześnie pod drzewa, teren rekreacyjny czy naturalną retencję.

To nie oznacza, że nie wolno budować parkingów.

Oznacza tylko, że każda taka decyzja ma swój koszt przestrzenny.

Szczególnie ważny jest sposób wykonania inwestycji.

Im więcej powierzchni zostaje szczelnie pokryte asfaltem, betonem lub nieprzepuszczalną nawierzchnią, tym mniej wody opadowej może naturalnie wsiąknąć w grunt.

Przy intensywnych opadach większa ilość wody musi zostać odprowadzona w krótszym czasie.

A to oznacza większe obciążenie kanalizacji i szybszy odpływ wody z miejsca, w którym spadła.

Parkingi w Siemianowicach a retencja wody

Nowoczesne podejście do gospodarki wodnej w miastach odchodzi od zasady:

„deszcz trzeba jak najszybciej odprowadzić”.

Coraz częściej chodzi o coś odwrotnego:

wodę należy zatrzymać możliwie blisko miejsca opadu.

Służą temu między innymi:

  • ogrody deszczowe,
  • tereny biologicznie czynne,
  • niecki retencyjne,
  • drzewa i pozostała roślinność,
  • nawierzchnie przepuszczalne,
  • zbiorniki retencyjne.

Takie rozwiązania mogą ograniczać gwałtowny odpływ wody, zmniejszać obciążenie kanalizacji i poprawiać warunki dla miejskiej zieleni.

Dlatego przy projektowaniu nowych miejsc postojowych nie powinno się pytać wyłącznie:

ile samochodów tutaj zmieścimy?

Równie ważne jest pytanie:

co stanie się z wodą podczas intensywnego deszczu?

Więcej powierzchni utwardzonej oznacza większe nagrzewanie

Drugi problem pojawia się latem.

Asfalt, beton i kostka mogą silnie nagrzewać się podczas upałów.

Zieleń działa inaczej.

Drzewa dają cień, a roślinność pomaga ograniczać nagrzewanie przestrzeni poprzez procesy związane z parowaniem wody.

Dlatego ogromna różnica istnieje nawet pomiędzy dwoma parkingami o identycznej liczbie miejsc.

Pierwszy może być dużą, pozbawioną drzew powierzchnią utwardzoną.

Drugi może zawierać drzewa, pasy zieleni, nawierzchnie przepuszczalne i rozwiązania retencyjne.

Formalnie oba są parkingami.

Ich wpływ na otoczenie może być zupełnie inny.

Trawnik pomiędzy blokami nie zawsze jest „pustym terenem”

W rozmowach o nowych miejscach postojowych często pojawia się argument:

„tam przecież nic nie ma”.

Czasami faktycznie mamy do czynienia z zaniedbaną przestrzenią bez większej wartości użytkowej.

Ale brak ławki, placu zabaw albo urządzonego skweru nie oznacza automatycznie, że dany teren nie pełni żadnej funkcji.

Nieutwardzony teren może:

  • przyjmować wodę opadową,
  • umożliwiać wzrost drzew,
  • ograniczać nagrzewanie przestrzeni,
  • pozostawać rezerwą pod przyszłe funkcje rekreacyjne,
  • oddzielać budynki mieszkalne od ruchu samochodowego.

Dlatego zamiana takiej przestrzeni w parking powinna być traktowana jako rzeczywista zmiana sposobu wykorzystania terenu.

Nie jako zagospodarowanie „niczego”.

Czy to oznacza, że nowych parkingów nie należy budować?

Nie.

Parkingi w Siemianowicach są częścią potrzebnej infrastruktury miasta.

Samochodem do pracy dojeżdżają tysiące mieszkańców. Potrzebują go rodziny, seniorzy, osoby z ograniczoną mobilnością oraz mieszkańcy wykonujący zawody wymagające częstego przemieszczania się.

Nie każdy może zastąpić samochód tramwajem albo autobusem.

Dlatego problemem nie jest samo budowanie parkingów.

Problemem jest sytuacja, w której kolejne utwardzenie terenu staje się domyślną odpowiedzią na każdy deficyt miejsc postojowych.

Parking można zaprojektować lepiej

Dyskusja nie musi sprowadzać się do wyboru:

parking albo zieleń.

Istnieją rozwiązania pośrednie.

Nawierzchnie przepuszczalne

Tam, gdzie pozwalają na to warunki gruntowe i techniczne, można stosować nawierzchnie umożliwiające częściowe wsiąkanie wody.

Nie rozwiązują one wszystkich problemów związanych z odwodnieniem, ale mogą ograniczyć stopień całkowitego uszczelnienia powierzchni.

Drzewa na parkingach

Nowe parkingi nie muszą być pozbawione zieleni.

Drzewa pomiędzy miejscami postojowymi mogą zacieniać samochody i utwardzoną powierzchnię, poprawiając warunki termiczne.

Kluczowe jest jednak zapewnienie im odpowiedniej ilości przestrzeni dla korzeni, a nie sadzenie niewielkich drzewek w symbolicznych otworach pomiędzy kostką.

Ogrody deszczowe i niecki retencyjne

Deszczówka spływająca z parkingu może zostać skierowana do odpowiednio zaprojektowanej zieleni i częściowo zatrzymana na miejscu.

Lepsze wykorzystanie istniejących parkingów

Nie zawsze zwiększenie liczby miejsc wymaga zajęcia nowego terenu.

Czasem można poprawić organizację ruchu, zmienić geometrię parkowania albo efektywniej wykorzystać już utwardzoną przestrzeń.

Parkingi wielopoziomowe

To rozwiązanie znacznie droższe od prostego parkingu naziemnego.

Nie będzie opłacalne w każdej części miasta.

W miejscach o bardzo wysokim deficycie pozwala jednak pomieścić więcej samochodów bez proporcjonalnego zajmowania kolejnych terenów.

Trawnik jest tańszy. Ale jego likwidacja też ma swoją cenę!

I tutaj pojawia się podstawowy problem ekonomiczny.

Najtańszym rozwiązaniem często będzie znalezienie wolnego miejskiego terenu, utwardzenie go i wyznaczenie miejsc.

Parking wielopoziomowy kosztuje znacznie więcej.

Duża reorganizacja ruchu jest trudniejsza.

Rozwijanie alternatyw transportowych trwa latami.

Trawnik jest łatwy do poświęcenia.

Ale określenie „tańszy” nie oznacza, że jego likwidacja nie generuje żadnych kosztów.

Koszt może pojawić się gdzie indziej:

  • w mniejszej retencji,
  • w większej ilości odprowadzanej deszczówki,
  • w wyższej temperaturze przestrzeni między budynkami,
  • w braku miejsca na przyszłe drzewa,
  • w mniejszej ilości przestrzeni rekreacyjnej,
  • w stopniowym zwiększaniu udziału terenów utwardzonych.

Tych kosztów zwykle nie ma bezpośrednio w kosztorysie inwestycji.

To nie oznacza, że nie istnieją.

Parkingi w Siemianowicach nie powinny zależeć od Budżetu Obywatelskiego

Pięć projektów związanych z infrastrukturą parkingową w jednym głosowaniu BO warto odczytać również jako sygnał dla miasta.

Budżet Obywatelski powinien umożliwiać mieszkańcom realizowanie dodatkowych inicjatyw poprawiających jakość życia.

Jeżeli duża część społecznej energii kierowana jest na uzupełnianie podstawowej infrastruktury parkingowej, może to oznaczać, że problem wymaga rozwiązania systemowego.

Nie dlatego, że mieszkańcy „kochają beton”.

Znacznie prostsze wyjaśnienie brzmi:

w niektórych częściach miasta naprawdę brakuje miejsc.

Budżet Obywatelski może poprawić sytuację przy konkretnym bloku lub ulicy.

Nie zastąpi jednak miejskiej polityki parkingowej.

Jak mogłaby wyglądać polityka parkingowa Siemianowic?

Nie istnieje jedno rozwiązanie działające w każdej dzielnicy.

Inny problem występuje na osiedlach z wielkiej płyty, inny przy starej zwartej zabudowie, jeszcze inny przy nowych inwestycjach mieszkaniowych.

Punktem wyjścia powinny być dane.

Miasto powinno wiedzieć:

  • ile miejsc parkingowych znajduje się w poszczególnych częściach Siemianowic,
  • jakie jest ich wykorzystanie w różnych godzinach,
  • gdzie występuje największy deficyt,
  • gdzie istnieje możliwość reorganizacji już zajętej przestrzeni,
  • gdzie budowa nowych miejsc będzie oznaczała istotną utratę zieleni,
  • które tereny mają szczególne znaczenie dla retencji,
  • gdzie ekonomicznie uzasadnione byłyby rozwiązania wielopoziomowe.

Dopiero później można odpowiedzialnie zdecydować, gdzie nowe miejsca są naprawdę konieczne.

Najczęściej zadawane pytania

Czy w Siemianowicach potrzeba więcej parkingów?

W wielu częściach miasta, szczególnie na starszych osiedlach, mieszkańcy wskazują deficyt miejsc parkingowych. Potwierdzeniem skali problemu może być również duża liczba projektów parkingowych pojawiających się w Budżecie Obywatelskim.

Czy parkingi w Siemianowicach mogą powstawać bez likwidacji zieleni?

W części lokalizacji tak. Możliwe są między innymi reorganizacje istniejących powierzchni utwardzonych, zmiana sposobu parkowania czy rozwiązania wielopoziomowe. Każdy teren wymaga jednak osobnej analizy.

Czy budowa parkingów zwiększa ryzyko lokalnych podtopień?

Nie każdy parking powoduje podtopienia. Znaczenie mają jego powierzchnia, rodzaj nawierzchni, sposób odwodnienia i zastosowane rozwiązania retencyjne. Zwiększanie powierzchni nieprzepuszczalnych ogranicza jednak ilość wody, która może naturalnie wsiąknąć w grunt.

Czy parking może mieć nawierzchnię przepuszczalną?

Tak. W określonych warunkach technicznych możliwe jest zastosowanie nawierzchni umożliwiającej częściową infiltrację wody. Nie zwalnia to z konieczności prawidłowego zaprojektowania całej gospodarki wodami opadowymi.

Czy drzewa na parkingach mają sens?

Tak. Mogą zapewniać cień i ograniczać nagrzewanie utwardzonej powierzchni. Muszą jednak mieć odpowiednio zaprojektowaną przestrzeń do wzrostu.

Ile projektów parkingowych znalazło się w Budżecie Obywatelskim 2027?

Spośród 13 projektów dopuszczonych do głosowania pięć zawiera w nazwie lub zakresie budowę, rozbudowę albo poprawę infrastruktury parkingowej. Nie oznacza to, że każdy z nich zakłada likwidację terenów zielonych.


Głos od Admina

Dla mnie problem nie polega na tym, że mieszkańcy chcą mieć gdzie zaparkować.

To normalne oczekiwanie.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy parkingi w Siemianowicach powstają według jednego schematu:

jest kawałek wolnego terenu, więc można go utwardzić.

Takiego procesu nie da się prowadzić bez końca.

Siemianowice nie zrobią się większe.

Jeżeli dzisiaj oddamy konkretną przestrzeń samochodom, jutro nie posadzimy tam dużego drzewa, nie stworzymy ogrodu deszczowego, skweru czy innego miejsca dla mieszkańców.

Dlatego nie jestem przeciwko parkingom.

Jestem przeciwko myśleniu, że parking jest rozwiązaniem pozbawionym kosztów.

Jeżeli nowe miejsca rzeczywiście są potrzebne, projektujmy je tak, żeby zatrzymywały wodę, dawały miejsce drzewom i zajmowały możliwie mało dodatkowego terenu.

A tam, gdzie problem jest naprawdę poważny, rozmawiajmy także o trudniejszych rozwiązaniach: reorganizacji parkowania, parkingach wielopoziomowych i stworzeniu sensownej polityki dla całego miasta.

Bo Budżet Obywatelski może rozwiązać problem przy jednym osiedlu.

Nie zastąpi strategii.

Miasto nie jest z gumy.

Dlatego pytanie nie powinno brzmieć wyłącznie:

„gdzie zbudować kolejny parking?”.

Powinno brzmieć:

ile przestrzeni jesteśmy jeszcze gotowi oddać samochodom i jak zapewnić miejsca parkingowe bez pogarszania jakości życia mieszkańców?

Jak Waszym zdaniem powinny wyglądać parkingi w Siemianowicach, szczególnie na starszych osiedlach?


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry